Do zdarzenia doszło w czwartek, 29 października 2026 roku. Paweł Głuszek, kierowca rybnickiej komunikacji miejskiej, zauważył przy przystanku grupę zaniepokojonych osób. Jeden z przechodniów wymagał natychmiastowej pomocy. Kierowca pobiegł do autobusu po defibrylator AED.
Na miejscu pomagała również Joanna Mazurek, fizjoterapeutka z rybnickiego Puls-Med. Jak poinformował prezydent Rybnika Piotr Kuczera, kobieta wykonywała masaż serca. Po przybyciu zespołu ratownictwa medycznego udało się przywrócić akcję serca poszkodowanego.
Nie bój się użyć AED. Urządzenie samo wydaje instrukcje
Wiele osób obawia się, że podczas udzielania pierwszej pomocy może zrobić coś nieprawidłowo. Szczególnie duży stres może wywoływać konieczność użycia sprzętu medycznego. Tymczasem automatyczny defibrylator zewnętrzny został zaprojektowany tak, aby mogły z niego korzystać również osoby bez wykształcenia medycznego.
AED analizuje rytm serca poszkodowanego i informuje, czy wskazane jest wykonanie wyładowania elektrycznego. Urządzenie wydaje komunikaty głosowe, które prowadzą użytkownika przez kolejne etapy działania.
– Najważniejsze to się nie bać, zachować zimną krew. To urządzenie nas poprowadzi – mówi Paweł Głuszek, kierowca, który pomógł mężczyźnie w Rybniku.
Co zrobić, gdy ktoś nagle straci przytomność?
Jeżeli zauważymy osobę, która nagle straciła przytomność, nie powinniśmy czekać, aż ktoś inny zareaguje. Pierwsze minuty mogą mieć decydujące znaczenie.
W takiej sytuacji należy:
- sprawdzić, czy poszkodowany reaguje na głos i dotyk;
- wezwać pomoc, dzwoniąc pod numer 112 lub 999;
- sprawdzić, czy osoba oddycha prawidłowo;
- jeśli nie oddycha prawidłowo, rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową;
- poprosić inną osobę o przyniesienie AED i postępować zgodnie z komunikatami urządzenia.
Nie należy obawiać się korzystania z defibrylatora. AED samo analizuje rytm serca i nie pozwoli na wykonanie wyładowania, jeśli nie będzie ono wskazane.
Gdzie szukać defibrylatorów AED?
Urządzenia AED można znaleźć m.in. w urzędach, galeriach handlowych, na dworcach, w obiektach sportowych i innych miejscach publicznych. Coraz częściej pojawiają się również w pojazdach komunikacji miejskiej.
Przykładem jest Rybnik, gdzie działa obecnie 92 urządzenia AED. Aż 49 z nich znajduje się w autobusach miejskich. Kierowcy regularnie uczestniczą w praktycznych szkoleniach z pierwszej pomocy.
Jak podkreśla zastępca prezydenta Rybnika Arkadiusz Marcol, sam dostęp do sprzętu nie wystarczy. Ważni są ludzie, którzy potrafią zareagować i wykorzystać go w sytuacji zagrożenia.
Historia Pawła Głuszka pokazuje, że świadkiem nagłego zatrzymania krążenia możemy zostać wszędzie: na przystanku, w sklepie, na spacerze czy w autobusie. Nie warto zakładać, że ktoś inny na pewno udzieli pomocy. Czasem to właśnie nasza reakcja może dać drugiej osobie szansę na przeżycie.
Monika Krzepina
