Dlaczego dojrzała skóra zimą cierpi bardziej?
Sucha skóra, nazywana przez lekarzy kserozą, to jedna z najczęstszych dolegliwości skórnych u osób starszych. W dużym badaniu przeprowadzonym w Rotterdamie, obejmującym ponad 5,5 tys. osób w średnim i starszym wieku, przesuszenie skóry stwierdzono u 60 proc. uczestników. Ryzyko rosło z wiekiem, było wyższe u kobiet, a jednym z czynników okazała się także niska temperatura na zewnątrz.
Przyczyny tkwią w samej skórze. Z wiekiem naskórek odnawia się wolniej, gruczoły łojowe i potowe pracują słabiej, a w jego najbardziej zewnętrznej warstwie ubywa tłuszczów – ceramidów, cholesterolu i kwasów tłuszczowych. To one działają jak zaprawa między cegiełkami muru. Gdy jej brakuje, bariera ochronna staje się nieszczelna, a woda łatwiej ucieka ze skóry. Zimą dochodzą do tego mróz i wiatr na zewnątrz oraz suche, nagrzane powietrze w mieszkaniu.
Na kondycję skóry wpływają też choroby przewlekłe, takie jak cukrzyca czy choroby nerek, oraz niektóre leki. Badacze z Rotterdamu wymienili wśród nich m.in. leki moczopędne i statyny. Nie wolno ich jednak odstawiać na własną rękę – warto natomiast powiedzieć lekarzowi o uciążliwym przesuszeniu.
Łagodne mycie – mniej znaczy więcej
Gorąca, długa kąpiel kusi w mroźny wieczór, ale dla suchej skóry to spore obciążenie. Gorąca woda i mocne detergenty wypłukują resztki naturalnych tłuszczów. Lepiej wybrać krótki prysznic w letniej wodzie i delikatny środek myjący bez mydła i bez intensywnego zapachu – emulsję lub olejek do mycia. Mydłem wystarczy myć te okolice ciała, które naprawdę tego wymagają.
Po kąpieli skórę należy osuszać, delikatnie przykładając ręcznik, a nie pocierając nim ciała. Zimą lepiej zrezygnować z ziarnistych peelingów, które dodatkowo podrażniają cienki, przesuszony naskórek.
Nawilżanie i natłuszczanie każdego dnia
Najważniejszym elementem zimowej pielęgnacji są emolienty, czyli preparaty, które jednocześnie nawilżają skórę i odbudowują jej warstwę ochronną. W badaniu z Rotterdamu osoby codziennie stosujące krem rzadziej miały miejscowo przesuszoną skórę. Najlepiej nakładać emolient w ciągu kilku minut po kąpieli, na lekko wilgotną skórę – wtedy pomaga zatrzymać w niej wodę.
Zimą warto sięgnąć po bogatsze formuły: kremy i maści zamiast lekkich balsamów. Na etykiecie dobrze szukać takich składników jak mocznik, gliceryna, ceramidy czy wazelina. Mocznik bardzo dobrze nawilża i zmiękcza zrogowaciały naskórek, ale na popękanej skórze może szczypać. Szczególnej uwagi wymagają łydki, łokcie, kolana i pięty, które przesuszają się najbardziej.
Twarz, usta i dłonie – na pierwszej linii mrozu
Twarz jest zimą najmniej osłonięta. Przed wyjściem na mróz warto nałożyć tłustszy krem ochronny – z wyprzedzeniem, aby zdążył się wchłonąć. Przy silnym mrozie lepiej sprawdzają się kremy o bogatej, tłustej konsystencji niż lekkie żele z dużą ilością wody.
Usta chroni pomadka ochronna, a także rezygnacja z ich oblizywania, które tylko przyspiesza pękanie. Dłonie najlepiej osłaniać rękawiczkami, a krem nakładać po każdym myciu rąk. Na noc można nałożyć grubszą warstwę i włożyć bawełniane rękawiczki. Osoby z cukrzycą powinny codziennie oglądać stopy – nawet małe pęknięcie na pięcie może stać się wrotami zakażenia.
Filtr UV także zimą
Zimowe słońce jest słabsze, ale nie bezpieczne. Według Światowej Organizacji Zdrowia świeży śnieg może odbijać nawet 80 proc. promieniowania UV, więc na spacerze w słoneczny, śnieżny dzień skóra dostaje podwójną porcję. Dojrzała skóra ma za sobą dziesięciolecia ekspozycji na słońce, dlatego ochrona przeciwsłoneczna to także profilaktyka nowotworów skóry. Przy dłuższym przebywaniu na zewnątrz, zwłaszcza w górach, warto nałożyć na twarz krem z filtrem i założyć okulary przeciwsłoneczne.
Domowy mikroklimat i ubiór
Skórze służy umiarkowanie ogrzane i nieprzesuszone mieszkanie. Pomaga nawilżacz powietrza, a w jego braku – wilgotny ręcznik na kaloryferze lub naczynie z wodą. Ważne jest też regularne, krótkie wietrzenie.
Przy skórze najlepiej sprawdzają się miękkie, przewiewne tkaniny, np. bawełna. Szorstka wełna noszona bezpośrednio na ciele może nasilać swędzenie, dlatego lepiej zakładać ją jako kolejną warstwę. Ubrania warto prać w łagodnych środkach i dobrze płukać. Nie można też zapominać o regularnym piciu płynów – z wiekiem słabnie odczuwanie pragnienia, a odwodnienie szkodzi całemu organizmowi.
Kiedy do lekarza?
Przesuszona skóra zwykle dobrze reaguje na domową pielęgnację. Do lekarza rodzinnego lub dermatologa warto się jednak wybrać, gdy świąd nie pozwala spać, pojawiają się krwawiące pęknięcia, zaczerwienienie, sączenie lub ranki, a także gdy mimo kilku tygodni pielęgnacji nie ma poprawy. Uporczywe swędzenie bez widocznej przyczyny bywa sygnałem chorób wewnętrznych, np. nerek, wątroby czy tarczycy, i zawsze wymaga konsultacji.
Po sześćdziesiątce skóra naturalnie traci tłuszcze i wodę, a zima – z mrozem, wiatrem i suchym powietrzem z kaloryferów – nasila ten problem. Najwięcej pomagają proste, codzienne nawyki: krótka kąpiel w letniej wodzie, łagodne środki myjące, regularne stosowanie bogatych emolientów, osłanianie twarzy, ust i dłoni oraz filtr UV podczas słonecznych spacerów. Jeśli mimo starannej pielęgnacji skóra swędzi, pęka lub krwawi, warto skonsultować się z lekarzem.
