Co miała zrobić ta ustawa?
Rząd pracował nad regulacją, która miała skuteczniej chronić pacjentów przed praktykami pseudomedycznymi i rozpowszechnianiem fałszywych informacji zdrowotnych. Szczególnie chodziło o sytuacje, w których osoby bez odpowiednich kwalifikacji oferują niesprawdzone metody zamiast sprawdzonych leków, opóźniając właściwe leczenie lub zmuszając ludzi do rezygnacji z diagnozowania u lekarza.
Ustawa powinna była:
- Jasno zdefiniować, co to praktyka pseudomedyczna — czyli przypisywanie bezpodstawnie leczniczych właściwości metodzie lub substancji, które faktycznie ich nie mają
- Wzmocnić uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta, aby mógł on szybciej reagować na niebezpieczne praktyki
- Pozwalać Rzecznikowi wydawać publiczne ostrzeżenia i nakazywać natychmiastowe wstrzymanie szkodliwej działalności
- Wprowadzić wysokie kary pieniężne — do miliona złotych — za naruszanie praw pacjentów lub stosowanie pseudomedycyny
Nowa rola dla Rzecznika Praw Pacjenta
Najważniejszą zmianą byłoby wzmocnienie pozycji osoby odpowiedzialnej za obronę praw pacjentów. Rzecznik otrzymałby możliwość szybkiego interweniowania, wydawania publicznych ostrzeżeń oraz zakazywania niebezpiecznych działań jeszcze przed końcem formalnego postępowania. Ważne byłoby także wzmocnienie jego roli w postępowaniach sądowych związanych z naruszeniami praw pacjenta, w tym w sprawach, gdy pacjent ponosi śmiertelne skutki oszustwa medycznego.
Plan walki z fałszywymi informacjami zdrowotnymi
Druga część ustawy dotyczyła dezinformacji medycznej rozpowszechnianych przez osoby, które zarabiają na wprowadzaniu ludzi w błąd. Projekt zakładał utworzenie jawnego rejestru takich podmiotów — osób i firm rozpowszechniających niesprawdzone „uzdrawiające" metody. Użytkownik, który trafiłby na taką stronę, mógłby zostać przekierowany na oficjalną stronę Rzecznika Praw Pacjenta, gdzie znalazłby rzetelne informacje i ostrzeżenia.
Dlaczego prezydent się wahał?
Karol Nawrocki uznał cel ustawy za słuszny — każdy zgadza się, że pacjenci muszą być chronieni przed oszustami. Jednak zaznaczył, że przepisy mogły być zbyt szerokie i nieadekwatne w stosunku do problemu.
Jego wątpliwości dotyczyły m.in.:
- Zbyt dużego zakresu — przepisy mogłyby potencjalnie objąć także uczciwe osoby zajmujące się zielarstwem, masażem, medycyną komplementarną
- Zbyt dużych uprawnień dla Rzecznika — w ocenie prezydenta pracownik administracji publicznej nie powinien samodzielnie decydować o wysokich karach przed rozstrzygnięciem sądu
- Ryzyka niesądzonych kar — kary i blokady mogłyby być wykonywane zanim wynik otrzymałby ostateczny wyrok sądowy, co grozi ruiną uczciwych biznesów
Prezydent podkreślił, że skuteczna walka z oszustami medycznymi powinna być oparta na niezawisłym wymiarze sprawiedliwości, a nie na samodzielnych decyzjach urzędników.
Co to oznacza dla pacjentów teraz?
Ustawa nie obowiązuje, ponieważ czeka na opinię Trybunału Konstytucyjnego. Sąd musi ocenić, czy przepisy są zgodne z konstytucją — czy uzasadniają wprowadzenie takich ograniczeń wolności, jakie proponowała ustawa.
Do czasu rozstrzygnięcia Rzecznik Praw Pacjenta nie ma nowych narzędzi do walki z pseudomedycyną. Pacjenci czekają na decyzję sądu konstytucyjnego, ale mogą być bardziej świadomi zagrożeń.
Alternatywne rozwiązanie prezydenta
Prezydent zapowiedział własny projekt zmian w prawie karnym — ustawie definiującej, co jest przestępstwem. Chodzi o wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla osób, które świadomie zniechęcają pacjentów do leczenia opartego na wiedzy medycznej w celu osiągnięcia zysku. Za najpoważniejsze przypadki, gdy pacjent umiera, mogą być surowe kary.
W tym rozwiązaniu Rzecznik nadal miałby rolę do spełnienia, ale decyzje o winie i karze podejmowałby niezawisły sąd.
Jak chroniać się przed szarlatanami samemu?
Dopóki ustawa czeka na ocenę, każdy pacjent powinien być ostrożny. Szczególnie ryzyka jest przy chorobach poważnych — nowotworach, przewlekłych schorzeniach — gdy opóźnienie właściwej diagnozy może być śmiertelne.
Pamiętać warto, że naturalnie powstałe metody — zioła, suplementy, masaż — nie są automatycznie pseudomedycyną. Problem zaczyna się, gdy osoba bez dyplomu lekarza przyobiecuje wyleczenie poważnej choroby bez badań i zakazuje wizyt u lekarza. Wtedy należy być czujnym.
Ustawa lex szarlatan miała być tarczą dla pacjentów, ale nie zdobyła podpisu prezydenta. Jego obawy dotyczą zbyt szerokiego zakresu i zbyt dużych uprawnień dla aparatu państwowego. Teraz sąd konstytucyjny będzie decydować o losie przepisów. Pacjenci czekają na rozstrzygnięcie i muszą sami być czujni wobec obiecujących zbyt wiele osobników bez praw medycznych.
