Publikacja zbiera głosy 91 osób — pisarzy, aktorów, dziennikarzy, przyjaciół i czytelników — które wspominają Samozwaniec z czułością i rozbawieniem. Każde wspomnienie to mała perła: anegdota, obrazek z życia, urwany dialog pełen jej słynnej, uszczypliwej błyskotliwości. Czyta się to jednym tchem, choć rozłożenie na małe porcje — po jednym wspomnieniu dziennie — też jest doskonałą receptą na dobry humor.
Samozwaniec była kobietą wyprzedzającą swoją epokę. Córka Wojciecha Kossaka, wnuczka Juliusza, dorastała w świecie sztuki i nie zamierzała pozostawać w jego cieniu. Wybrała pióro i śmiech — broń, którą posługiwała się mistrzowsko. Jej autoironia, zdolność do żartowania z własnych słabostek i bezbłędne oko do absurdów codzienności sprawiają, że jej proza do dziś jest zadziwiająco świeża.
Książka ta jest szczególnie bliska sercu każdego, kto pamięta czasy, gdy czytanie było wielką przyjemnością, a dobre towarzystwo — sztuką. Przywołuje atmosferę salonów literackich, wakacyjnych spotkań w Zakopanem i kawiarnianych rozmów, które ciągnęły się do północy. Dla Czytelników w pewnym wieku to podróż w czasy, które znają z własnego doświadczenia lub opowieści bliskich.
- Nie bójcie się starości — mawiała Samozwaniec — bójcie się nudy. Starość z humorem to po prostu długa młodość - wspomnienie z książki.
Co warte podkreślenia, książka nie jest smutnym epitafium. Wręcz przeciwnie — to celebracja życia, dowcipu i kobiecej siły. Czytając ją, ma się wrażenie, że Samozwaniec siedzi obok nas i puszcza oko zza kart. Wspomnienia są różnorodne w tonie i długości, dzięki czemu nie ma w nich ani chwili monotonii.
Gorąco polecamy tę książkę wszystkim, którzy cenią dobry humor, piękną polszczyznę i kobiety, które nie boją się mówić wprost — z uśmiechem na ustach.
