ck
Zgoda
Szczegóły
O plikach cookies
Niniejsza strona korzysta z plików cookie
Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.
Ciasteczka systemowe
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony poprzez umożliwianie podstawowych funkcji takich jak nawigacja na stronie i dostęp do bezpiecznych obszarów strony internetowej. Strona internetowa nie może funkcjonować poprawnie bez tych ciasteczek.
Ciasteczka reklamowe
Marketingowe pliki cookie stosowane są w celu śledzenia użytkowników na stronach internetowych. Celem jest wyświetlanie reklam, które są istotne i interesujące dla poszczególnych użytkowników i tym samym bardziej cenne dla wydawców i reklamodawców strony trzeciej.
Ciasteczka statystyczne
Statystyczne pliki cookie pomagają właścicielem stron internetowych zrozumieć, w jaki sposób różni użytkownicy zachowują się na stronie, gromadząc i zgłaszając anonimowe informacje.
Pliki cookie (ciasteczka) to małe pliki tekstowe, które mogą być stosowane przez strony internetowe, aby użytkownicy mogli korzystać ze stron w bardziej sprawny sposób.

Prawo stanowi, że możemy przechowywać pliki cookie na urządzeniu użytkownika, jeśli jest to niezbędne do funkcjonowania niniejszej strony. Do wszystkich innych rodzajów plików cookie potrzebujemy zezwolenia użytkownika.

Niniejsza strona korzysta z różnych rodzajów plików cookie. Niektóre pliki cookie umieszczane są przez usługi stron trzecich, które pojawiają się na naszych stronach.

W dowolnej chwili możesz wycofać swoją zgodę w Deklaracji dot. plików cookie na naszej witrynie.

Dowiedz się więcej na temat tego, kim jesteśmy, jak można się z nami skontaktować i w jaki sposób przetwarzamy dane osobowe w ramach Polityki prywatności.

Prosimy o podanie identyfikatora Pana(Pani) zgody i daty kontaktu z nami w sprawie Pana(Pani) zgody
arrow Wróć
search
Wyszukaj

Kłopoty z prezentami

21.12.2009
Kłopoty z prezentami.
W świecie, w którym szynkę, pomarańcze banany jada się świątek, piątek i niedziela, nie jest łatwo kupić prezent. No chyba, że młodej parze na dorobku toster, czajnik, deskę do prasowania i garnki, ale też można trafić jak kulą w płot. Z czasem obrastamy dobrami i pytani o to co chcielibyśmy dostać na prezent  sami nie mamy pomysłu. No bo co jeszcze jeden bibelot do serwantki?:) Wczasy w SPA? Nikt nie udźwignie tego wydatku, chyba, że jakaś rodzinna zrzuta:).
Wszystko teoretycznie już mamy, a nawet z naddatkiem:), bo chomikujemy prezenty, które dostajemy, a których nie wypada oddać. Jednak sam gest dawania jest baaaardzo miły i fakt , że ktoś się stara, myśli pamięta.
Dobrym pomysłem na prezent jest rękodzieło. Trzeba tylko wziąć pod uwagę własne zdolności manualne:), bo może być wtopa. Zawsze kiedy dostawałam prezent, który wyszedł spod ręki obdarowującego byłam wzruszona, że komuś chciało się poświęcić czas i energię. Może być bzdet, wydziergany szalik, pomalowana własnoręcznie bombka (pozdrawiam Zochę obdarowywaną przeze mnie co roku kolejnymi owocami mojej pracy:) ),a nawet domowego chowu konfitury. Kiedy dostałam zestaw małych słoiczków z dżemem cytrynowym , pomarańczowym i śliwkowym byłam wzruszona nie tylko smażeniem, ale i uroczo ozdobionymi słoiczkami. Mała rzecz, a cieszy bardziej niż  kosmetyki, cieszy i sie pamięta!:).
Przy zakupie prezentów nie idzie wcale o kasę, a o  to czy się skupiamy przy wyborze, czy bierzemy pod uwagę co kto lubi, czego mu trzeba czy co go bawi, a na co go akurat nie stać. Ja np. uwielbiam wszystko co przeźroczysto-kolorowe, a najbardziej mleczne transparentne. I wcale nie  cieszy mnie tak zestaw do pichcenia (choć tak na wagę to jest pokaźny prezent)  jak różowa szklana bombka (wagi motylkowej), bo wiem, że najzwyczajniej w świecie ktoś sie przyłożył głową i sercem, a nie kasą.
Kilka razy do roku mam ten sam problem z bliskimi, którzy twierdzą, że już wszystko mają! No trudno, żeby nie mieli większości rzeczy, bo już trochę drepczą po tym świecie W związku z katuszami jakie przechodzę szukając prezentów. z czasem doszłam do wniosku, że nie tyle sztuką jest kupić/zrobić prezent, ale przede wszystkim chcieć go dostać:).
Oczywiście takie odżegnywanie się od prezentów ma też swoje pozytywne strony, bo człowiek główkuję co by tu zrobić i na ogół są to wysiłki intelektualne bardzo owocne.. Owocem takich poszukiwań w głowie jest drzewo migdałowca dla mamy. Prezent dość długoterminowy, bo ma go pod nosem i co wiosna przypomina jej o urodzinach. Zdarzyło mi się  tez kamuflować ze znajomymi na parkingu za samochodami, żeby zobaczyć zdziwioną minę innej jubilatki, gdy ta wyjdzie z pracy i zobaczy wiecheć kwiatów zatknięty za wycieraczkę. Spędziliśmy tak w kucki jakieś pół godziny pilnując, żeby nam jakiś przechodzień nie gwizdnął bukietu.
Im dłużej kogoś znamy tym bardziej skraca nam się lista możliwych prezentów. Z czasem okazuje się, że wszystko już było grane i nie wiadomo czy medal grawerować czy kwiatami tylko sypać.  I tak zastanowiłam się co by  mogło sprawić radość mamie na 75 urodziny.  Wymyśliłam, że zaproszę w dniu urodzin jej znajomych, przyjaciół, z którymi na ogół spotyka się pojedynczo, a których będzie jej miło zobaczyć hurtem:). i  znienacka.
Kilka dni chyłkiem, cichcem znosiłam krzesła do mojego mieszkania (mam mieszkała vis a vis  i mogło ją zdziwić, że pod osłoną nocy tacham gabaryty:). Lista gości zamknęła się w jakiś 20  osobach. Zamówiłam torty, pojechałam na giełdę po ogromniasty bukiet róż, no i non stop wisiałam na telefonie upewniając się czy aby wszyscy się stawią. Ustaliliśmy, że zachowają cisze i właściwe konspiracyjne odstępy w przybywaniu:).  Wszyscy wcisnęli się w kącik i siedzieli jak trusie, a ja poleciałam po mamę oznajmiając, ze zgodnie z jej odwiecznym życzeniem prezentów nie będzie, ale przynajmniej niech przyjdzie na herbatę. No i przyszła... Mało nie zemdlała jak zobaczyła wszystkich. Płakała ze wzruszenia, że wszyscy się stawili. Obawiałam się o jej serce czy wytrzyma, bo szok był ogromny i nijak nie mogła ochłonąć. Było warto! Tym bardziej, że serce zniosło emocje dzielnie:).
Wszystkiego tego bym nie zorganizowała gdyby nie pomoc moich przyjaciółek, które mi dzielnie sekundowały i to tu to tam zawiozły, krzesła taszczyły i pomagały w przygotowaniach jak tylko mogły. Właściwie ten prezent był obosieczny:), bo i ja się cieszyłam jak dzieciak, że mogłam sprawić taką radość i  niespodziankę.
Oddzielny problem to nietrafione prezenty, które pewnie każdy gdzieś kamufluje w piwnicy czy na dnie szafy. Pół biedy jak to prezent, który da się niepostrzeżenie usunąć. Gorzej jeśli to jakiś bibelot lub obraz, który winien  znaleźć swoje miejsce u obdarowanego w salonie. Teoretycznie można by podać taki prezent dalej, ale co robić gdy darczyńca po roku zapyta jak nam się sprawuje ten nóż elektryczny lub zechce nas w końcu zobaczyć w nowym sweterku:)
kunegunda :)
W świecie, w którym szynkę, pomarańcze banany jada się świątek, piątek i niedziela, nie jest łatwo kupić prezent. No chyba, że młodej parze na dorobku toster, czajnik, deskę do prasowania i garnki, ale też można trafić jak kulą w płot. Z czasem obrastamy dobrami i pytani o to co chcielibyśmy dostać na prezent  sami nie mamy pomysłu. No bo co jeszcze jeden bibelot do serwantki?:) Wczasy w SPA? Nikt nie udźwignie tego wydatku, chyba, że jakaś rodzinna zrzuta:). Wszystko teoretycznie już mamy, a nawet z naddatkiem:), bo chomikujemy prezenty, które dostajemy, a których nie wypada oddać. Jednak sam gest dawania jest baaaardzo miły i fakt , że ktoś się stara, myśli pamięta.Dobrym pomysłem na prezent jest rękodzieło. Trzeba tylko wziąć pod uwagę własne zdolności manualne:), bo może być wtopa.
Zawsze kiedy dostawałam prezent, który wyszedł spod ręki obdarowującego byłam wzruszona, że komuś chciało się poświęcić czas i energię. Może być bzdet, wydziergany szalik, pomalowana własnoręcznie bombka (pozdrawiam Zochę obdarowywaną przeze mnie co roku kolejnymi owocami mojej pracy:) ),a nawet domowego chowu konfitury. Kiedy dostałam zestaw małych słoiczków z dżemem cytrynowym , pomarańczowym i śliwkowym byłam wzruszona nie tylko smażeniem, ale i uroczo ozdobionymi słoiczkami. Mała rzecz, a cieszy bardziej niż  kosmetyki, cieszy i sie pamięta!:).
Przy zakupie prezentów nie idzie wcale o kasę, a o  to czy się skupiamy przy wyborze, czy bierzemy pod uwagę co kto lubi, czego mu trzeba czy co go bawi, a na co go akurat nie stać. Ja np. uwielbiam wszystko co przeźroczysto-kolorowe, a najbardziej mleczne transparentne. I wcale nie  cieszy mnie tak zestaw do pichcenia (choć tak na wagę to jest pokaźny prezent)  jak różowa szklana bombka (wagi motylkowej), bo wiem, że najzwyczajniej w świecie ktoś sie przyłożył głową i sercem, a nie kasą.
Kilka razy do roku mam ten sam problem z bliskimi, którzy twierdzą, że już wszystko mają! No trudno, żeby nie mieli większości rzeczy, bo już trochę drepczą po tym świecie W związku z katuszami jakie przechodzę szukając prezentów. z czasem doszłam do wniosku, że nie tyle sztuką jest kupić/zrobić prezent, ale przede wszystkim chcieć go dostać:).
Oczywiście takie odżegnywanie się od prezentów ma też swoje pozytywne strony, bo człowiek główkuję co by tu zrobić i na ogół są to wysiłki intelektualne bardzo owocne.. Owocem takich poszukiwań w głowie jest drzewo migdałowca dla mamy. Prezent dość długoterminowy, bo ma go pod nosem i co wiosna przypomina jej o urodzinach. Zdarzyło mi się  tez kamuflować ze znajomymi na parkingu za samochodami, żeby zobaczyć zdziwioną minę innej jubilatki, gdy ta wyjdzie z pracy i zobaczy wiecheć kwiatów zatknięty za wycieraczkę. Spędziliśmy tak w kucki jakieś pół godziny pilnując, żeby nam jakiś przechodzień nie gwizdnął bukietu.
Im dłużej kogoś znamy tym bardziej skraca nam się lista możliwych prezentów. Z czasem okazuje się, że wszystko już było grane i nie wiadomo czy medal grawerować czy kwiatami tylko sypać.  I tak zastanowiłam się co by  mogło sprawić radość mamie na 75 urodziny.  Wymyśliłam, że zaproszę w dniu urodzin jej znajomych, przyjaciół, z którymi na ogół spotyka się pojedynczo, a których będzie jej miło zobaczyć hurtem:). i  znienacka.
Kilka dni chyłkiem, cichcem znosiłam krzesła do mojego mieszkania (mam mieszkała vis a vis  i mogło ją zdziwić, że pod osłoną nocy tacham gabaryty:). Lista gości zamknęła się w jakiś 20  osobach. Zamówiłam torty, pojechałam na giełdę po ogromniasty bukiet róż, no i non stop wisiałam na telefonie upewniając się czy aby wszyscy się stawią. Ustaliliśmy, że zachowają cisze i właściwe konspiracyjne odstępy w przybywaniu:).  Wszyscy wcisnęli się w kącik i siedzieli jak trusie, a ja poleciałam po mamę oznajmiając, ze zgodnie z jej odwiecznym życzeniem prezentów nie będzie, ale przynajmniej niech przyjdzie na herbatę. No i przyszła... Mało nie zemdlała jak zobaczyła wszystkich. Płakała ze wzruszenia, że wszyscy się stawili. Obawiałam się o jej serce czy wytrzyma, bo szok był ogromny i nijak nie mogła ochłonąć. Było warto! Tym bardziej, że serce zniosło emocje dzielnie:).
Wszystkiego tego bym nie zorganizowała gdyby nie pomoc moich przyjaciółek, które mi dzielnie sekundowały i to tu to tam zawiozły, krzesła taszczyły i pomagały w przygotowaniach jak tylko mogły. Właściwie ten prezent był obosieczny:), bo i ja się cieszyłam jak dzieciak, że mogłam sprawić taką radość i  niespodziankę.
Oddzielny problem to nietrafione prezenty, które pewnie każdy gdzieś kamufluje w piwnicy czy na dnie szafy. Pół biedy jak to prezent, który da się niepostrzeżenie usunąć. Gorzej jeśli to jakiś bibelot lub obraz, który winien  znaleźć swoje miejsce u obdarowanego w salonie. Teoretycznie można by podać taki prezent dalej, ale co robić gdy darczyńca po roku zapyta jak nam się sprawuje ten nóż elektryczny lub zechce nas w końcu zobaczyć w nowym sweterku:)
kunegunda :)
Twoja opinia jest dla nas ważna - oceń artykuł:
star star star star star
Obserwuj nas na Google News
gn