O Wszyscy Święci :) !

O Wszyscy Święci :) !
1listopada, czasem maraton od cmentarza do cmentarza, niemal z obłędem w oczach, żeby odfajkować i „zaliczyć” każdą bazę. Jedni po prostu idą spokojnie bo wykorzystują ten dzień na spotkanie z rodziną i jeszcze wcale nie mają tak wiele grobów do dowiedzenia,  inni pędzą pokrzykując na ociągające się dzieci. Swoista parada żyjących. Każdy na innym etapie życia, wszyscy tego dnia wezwani do zastanowienia, do pamięci. Może trzeba ten dzień traktować bardziej symbolicznie i nie dawać się wciągnąć w machinę .Może wystarczy po prostu być na cmentarzu,  przejść się tak, żeby nie pogubić myśli i wieczorem posiedzieć na spokojnie przy herbacie.
Czy nam przeszkadza, że wszystko skomercjalizowane? Chyba nie ,bo to też z czasem stało się stałym elementem , otoczką ,którą akceptujemy, nawet jak czasem zbyt głośna i barwna.
Kolorowe stragany jak na odpuście, każdy chce zarobić , no przede wszystkim ten co utrafił dobrze z kwitnieniem chryzantem. Sprzedawcy obwarzanków, pańskiej skórki, orzeszków...wszyscy czekają na ten dzień. Wieczorem pobojowisko, dziesiątki kartonów , wstążek. Ale pewnie wszyscy i tak po cichu marzą ,żeby kiedyś obchodzić ten dzień na spokojnie , żeby po prostu przespacerować się bez stresu, że jutro do pracy i zwyczajnie zastanowić nad przemijaniem. Lubię ten dzień , tą atmosferę, choć pewnie wiele dałoby się skrytykować, ale przecież jest też pod tymi kolorowymi szkiełkami, kokardkami  jakieś dostojeństwo i nawet jak  pędzimy na oślep to gdzieś tam w środku jesteśmy uroczyści.
Może wieczorem spacer pozwoli dopiero na oddech i taka zadumę w milczeniu. Ciemno, ostatnie niedobitki spacerują alejkami,  mam czas ,w końcu wszystko jedno gdzie jesteśmy ważne, że myślimy , że się zatrzymamy. Ważne, że mamy z kim iść pod rękę, że to jeszcze nie takie ostatnie samotne spacery, jeszcze kawał przed nami... Często myślę  o tych, którzy nie mają z kim iść na cmentarz albo nie mają już siły i tylko gdzieś w domu wzruszą się słuchając radia i dumając nad tym, że wszyscy im znani i bliscy już odeszli. Głupia sprawa...
kunegunda :)
kunegunda_small1 listopada, czasem maraton od cmentarza do cmentarza, niemal z obłędem w oczach, żeby odfajkować i „zaliczyć” każdą bazę. Jedni po prostu idą spokojnie bo wykorzystują ten dzień na spotkanie z rodziną i jeszcze wcale nie mają tak wiele grobów do dowiedzenia,  inni pędzą pokrzykując na ociągające się dzieci. Swoista parada żyjących. Każdy na innym etapie życia, wszyscy tego dnia wezwani do zastanowienia, do pamięci. Może trzeba ten dzień traktować bardziej symbolicznie i nie dawać się wciągnąć w machinę .Może wystarczy po prostu być na cmentarzu,  przejść się tak, żeby nie pogubić myśli i wieczorem posiedzieć na spokojnie przy herbacie. Czy nam przeszkadza, że wszystko skomercjalizowane? Chyba nie ,bo to też z czasem stało się stałym elementem , otoczką ,którą akceptujemy, nawet jak czasem zbyt głośna i barwna.
Kolorowe stragany jak na odpuście, każdy chce zarobić , no przede wszystkim ten co utrafił dobrze z kwitnieniem chryzantem. Sprzedawcy obwarzanków, pańskiej skórki, orzeszków...wszyscy czekają na ten dzień. Wieczorem pobojowisko, dziesiątki kartonów , wstążek. Ale pewnie wszyscy i tak po cichu marzą ,żeby kiedyś obchodzić ten dzień na spokojnie , żeby po prostu przespacerować się bez stresu, że jutro do pracy i zwyczajnie zastanowić nad przemijaniem. Lubię ten dzień , tą atmosferę, choć pewnie wiele dałoby się skrytykować, ale przecież jest też pod tymi kolorowymi szkiełkami, kokardkami  jakieś dostojeństwo i nawet jak  pędzimy na oślep to gdzieś tam w środku jesteśmy uroczyści.
Może wieczorem spacer pozwoli dopiero na oddech i taka zadumę w milczeniu. Ciemno, ostatnie niedobitki spacerują alejkami,  mam czas ,w końcu wszystko jedno gdzie jesteśmy ważne, że myślimy , że się zatrzymamy. Ważne, że mamy z kim iść pod rękę, że to jeszcze nie takie ostatnie samotne spacery, jeszcze kawał przed nami... Często myślę  o tych, którzy nie mają z kim iść na cmentarz albo nie mają już siły i tylko gdzieś w domu wzruszą się słuchając radia i dumając nad tym, że wszyscy im znani i bliscy już odeszli. Głupia sprawa...
kunegunda :)