Antyporadnik w miejsce wzdychania nad czasem
Książka „Jak się starzeć bez godności” (Wydawnictwo Agora, 2022) jest najmniej medycznym poradnikiem, jaki kiedykolwiek trafił w moje ręce. Nie ma w niej rad typu „używaj kremu z retinolem” czy „pamiętaj o kolagenie”. Zamiast tego Grzebałkowska i Winnicka patrzą w lustro (bez życzliwości dla patrzacego) i mówią głośno to, co widzi każda kobieta w wieku przedstarczym: zmarszczki są, biodra się przesunęły, a młodość — no cóż — jest za nami. I co z tego?
To jest książka dla kobiet, które nie chcą się już nikomu tłumaczyć. Przytyłam czy schudłam? Maluję się czy nie? Mam srebro na głowie czy ciemne odrosty? Wszystko jedno. W pewnym momencie życia zmieniamy zdanie na temat wszystkiego — w tym samych siebie — a autorki piszą o tym z tak bezczelnym rozbawieniem, że nie sposób nie śmiać się w głos.
Wybrałam dla siebie kilka rozdziałów:
- O przezroczystości — może najważniejszy moment w książce. Kiedy dociera do nas, że nikt nie chce nas już oceniać, bo jesteśmy (paradoksalnie) niewidoczne dla mężczyzn w wieku 20–40 lat. To brzmi smutno, ale autorki mają inny pogląd: to wolność, na którą czeka się całe życie.
- O macierzyństwie i babcierzyństwie — rodzinne anegdoty opowiadane z perspektywy „z całym wstecz i do przodu”, pokazujące, że pokolenia kobiet zawsze robiły to samo: walczyły.
- O Korei Północnej — bo dlaczego by nie? To najdziwniejszy i zarazem najzabawniejszy wątek, którego nigdy bym się tutaj nie spodziewała.
Każdy rozdział otwierają sesje zdjęciowe autorek w różnych strojach i pozach — niektórzy czytelnicy uznają je za genialne, inni będą się wahać. Osobiście uważam, że pasują do ducha książki: spójrz, jestem tutaj, jestem już wiekowa, i co? Nic, po prostu bez przepraszania za to, że żyję.
Podcast: kiedy słuchanie staje się całą przygodą
Podcast „Jak się starzeć bez godności”, którego również słuchałam, to coś zupełnie innego niż książka — i to jego wielka zaleta. Grzebałkowska i Winnicka czytają swoje teksty same, co zmienia wszystko. Słychać śmiech, zawieszenie głosu, przerwy na zastanowienie. To nie jest odklepywanie lekcji; to rozmowa, którą po prostu podsłuchujemy.
Odbiór ze słuchu jest zupełnie inny — bardziej intymny niż czytane słowa. W podcaście autorki bywają jeszcze bardziej szczere i łobuzerskie. Można go słuchać en passant, na spacerze czy podczas mycia naczyń — wtedy każde słowo trafia mocniej niż przy książce czytanej na kanapie.
Dla kogo jest ta książka i podcast?
Szczerze mówiąc, ta pozycja nie jest przeznaczona dla każdego. Jeśli szukasz motywacyjnego „jesteś piękna w każdym wieku” — tutaj tego nie znajdziesz. To nie jest książka dla osób wyczulonych na punkcie własnego wyglądu; jest zbyt sarkastyczna i bezkompromisowo szczera. Ale jeśli jesteś w tym magicznym wieku (45, 55, 65 lat) i masz już dość udawania, że starości się nie widzi — trafi do Ciebie idealnie.
Książka trafia w serce kobiet, które:
- przechowują eleganckie okulary przeciwsłoneczne, mimo że nie będą ich nosić;
- wiedzą, że niezadowolenie z własnego ciała to całodobowy projekt bez szans na zwycięstwo;
- nie chcą już być „grzecznymi dziewczynkami” i uśmiechać się uprzejmie za każdy komplement;
- wiedzą, że prawdziwe życie zaczyna się wtedy, gdy przestajemy udawać.
Dla mnie pisanie tej recenzji stało się okazją do przyjrzenia się całej kobiecej rzeczywistości. To niezwykle empatyczna literatura, choć na pozór bezczelna — bo bezczelność jest tu sposobem na to, by o poważnych rzeczach mówić bez lęku.
Co trzeba wiedzieć, zanim sięgniesz po książkę?
Książka to fragmenty autobiografii autorek — nie jest powieścią, ale nie jest też poradnikiem medycznym. To reportaż z własnego życia, napisany z ogromną dozą humoru. Można ją przeczytać w dwa, trzy wieczory (280 stron lekkiej lektury). Audiobook czytany przez same autorki trwa nieco poniżej pięciu godzin, więc wystarczą dwa lub trzy dłuższe spacery.
Pamiętaj: to nie jest książka, która mówi Ci, jak się starzeć. To książka, która pokazuje, jak starzeć się bez udawania — bo udawanie to początek końca.
„Jak się starzeć bez godności” to strzał w dziesiątkę dla każdej kobiety między 40. a 80. rokiem życia, która ma dość konwenansów i woli się śmiać, niż narzekać. Grzebałkowska i Winnicka nie dają gotowych recept — dają towarzystwo, humor i absolutną szczerość. Autorki celnie punktują nowoczesne doświadczenie dojrzałości: kiedy świat sugeruje, że powinnam zniknąć ze sceny, one zamiast tego robią spektakularne show.
